Back to home
Ludzie

Ciepły minimalizm Cecilie Manz

Jej nazwisko powoli dołącza do sław projektowania. Projektuje dla marek, które w portfolio mają produkty stworzone przez Phillippe’a Starcka, Arne Jacobsena czy Patricię Urquiolę. Staje się gwiazdą, choć raczej w typowo skandynawskim, chłodnym stylu. Przyjrzymy się twórczości Cecilie Manz.

Jest Dunką z pochodzenia i – można powiedzieć – ze stylu pracy. Jej projekty powstają w duchu indywidualnej odmiany minimalizmu – cieplejszej, nie ortodoksyjnej.
Powoli wspinała się po szczeblach kariery. Na początku niemal dosłownie „The Ladder” to nawet nie był projekt dla kogoś. Po prostu stworzyła produkt, która służy za drabinę, ale też jako krzesło. Prototyp pokazał magazyn poświęcony designowi. Oryginalna koncepcja Manz wpadła w oko Nilsowi Holgerowi Moormannowi, który pomógł wdrożyć ją do produkcji.

Ciepły minimalizm Cecilie Manz

Sukcesy po drabinie

Jej kariera wystrzeliła w 2005 roku za sprawą lamy Caravaggio dla marki Lightyears. Produkt szybko stał się bestsellerem i… znakomicie sprzedaje się do dziś. Wtedy ją dostrzeżono na poważnie, a kolejne projekty były coraz częściej doceniane.

Ciepły minimalizm Cecilie Manz
Jest wybitnie przygotowana do pracy. Przeszła gruntowną edukację w najlepszych skandynawskich szkołach. W 1997 skończyła Royal Danish Academy w obszarze sztuki użytkowej ze specjalizacją w projektowaniu mebli i przedmiotów. Potem przeniosła się do Finlandii, gdzie na Uniwersytecie Sztuki i Designu w Helsinkach kontynuowała naukę.
Niewiele później założyła własną pracownię w samym sercu Kopenhagi. Wybór był nieprzypadkowy – Manz twierdzi, że potrzebuje czuć rytm miasta, by tworzyć i być kreatywną. A po pracy ucieka do swojego podmiejskiego domu, gdzie ma ogród, ciszę i spokój. Balans między miejskością a wsią będzie stale obecny w jej twórczości.
Tyle z faktów. Ale liczą się też wspomnienia i to skąd się jest. Manz opowiada, że gdy była mała, zakradała się do pracowni rodziców, którzy zajmowali się ceramiką. I uwielbiała zanurzać dłonie w glinie. Do dziś uwielbia eksperymentować z materiałami i być blisko nich.

Równowaga Cecilie Manz

W przeciwieństwie do wielu duńskich designerów nie przechyla się w jedną stronę w sporze między naturą a kulturą. Równowaga jaką udaje się jej zbudować między cywilizacją a przyrodą, oraz porządek w stylu życia i relacjach rodzinnych, są ożywcze dla jej procesu kreatywnego – oceniają krytycy designu.

Ciepły minimalizm Cecilie Manz
Cecillie Manz skończyła już 40 lat i sama uważa, że jeden ze szczytów w swoim twórczym życiu osiągnęła. Ale wcale nie zamyka się na nowe wyzwania i nadawanie świeżego tonu swojemu projektowaniu. To jej zloty okres. Na przykład nowa kolekcja Luv dla Duravitu, która miała premierę w tamtym roku okazała się być nową odsłoną w jej projektowej karierze. Weszła w nową branżę.

Ciepły minimalizm Cecilie Manz
Manz nigdy nie bała się eksperymentów i szukania nowych dróg. Zaprojektowała minibar na imprezie magazynu Wallpaper*, ma na swoim koncie serię drewnianych foteli oraz kolekcję stołów do jadalni i krzeseł dla marki Fritz Hansen. Spektrum jej twórczości jest szerokie – od szklanych waz po przenośne głośniki dla marki B&O Play.

Ciepły minimalizm Cecilie Manz

Miliony szkiców

Jej warsztat opiera się w dużej mierze na szkicu. Uwielbia eksperymentować z nowymi materiałami i oryginalnymi funkcjami, ale ilekroć siądzie do deski kreślarskiej jej proces twórczy generuje masę pomysłów i koncepcji. Na początku jest niezliczona liczba rysunków i modeli będąca efektem namysłu nad zadaniem, ale też bliskiego dialogu i współpracy z producentem.
Ma świadomość procesów technologicznych – Manz wie, że wizyta w fabryce może przemodelować pomysł. Rozumie, że swoje idee musi dostosować do możliwości produkcyjnych. To swoisty rodzaj pokory – nie jest raczej typem, którego ego twórcze narzuca zleceniodawcy rozwiązania.
Ważna w jej rozwoju były wyprawy do Japonii, które odbywała w 2017 roku. Było to przy okazji współpracy z marką Actus nad projektem Moku.

Ciepły minimalizm Cecilie Manz

Była też jednym z kuratorów wystawy “Życie codzienne – znaki świadomości” w 21st Century Museum of Contemporary Art Kanazawa. Okazją było świętowanie 150-lecia nawiązania relacji między Japonią i Danią. Efekt – zgłębianie podobieństw i elementów wspólnych dla tak odległych kultur. Odkrywał to także Oki Sato (Nendo), gdy pracował nad krzesłem N01.

Adwokatka ciepłego minimalizmu

Jest obrończynią stylu skandynawskiego, ale nie jest ortodoksyjną jego wyznawczynią, Jej zdaniem to coś więcej niż styl. Styl skandynawski to pewien rodzaj podejścia do projektowania – według Manz powinien odzwierciedlać aktualny sposób życia w krajach, w których jest stosowany.
W jej pracach udaje się to osiągnąć np. przez delikatną grę szarości połączoną z jaśniejszymi kolorami. Jest minimalistką, która wnosi w swoje oszczędne projekty zawsze odrobinę ciepła.

Ciepły minimalizm Cecilie Manz
Kolor to fundament jej procesu kreatywnego. Już na wczesnym etapie projektu wybiera dla danego przedsięwzięcia konkretną paletę kolorów – uważa bowiem, że to one budują tożsamość produktu. Skandynawskie dziedzictwo przejawia się też w jeszcze jednym aspekcie – ucinaniu tego co zbędne. Oddziela wszystkie naddatki, tak by zarówno twórca jak i użytkownik mogli skupić się na esencji rzeczy.
Jak sama przyznaje: Nagroda Kulturalna, którą w 2014 roku odebrała z rąk duńskiej pary królewskiej, jest jednym ze szczytów jej kariery. Wspięła się na niego po 20 latach ciężkiej pracy. I na pewno nie jest to ostatni z jej sukcesów.

Fot. Duravit; Erik Brahl (Ladder); Actus, Nissan Mokkou, CECILIE MANZ STUDIO (Origami Bag), B&O PLAY, CASPER SEJERSEN (fot. portretowe), FRITZ HANSEN, MUUTO, Lightyears, mat. prasowe firm
Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Polecamy
Polecamy