Back to home
Ludzie

Job Smeets: Gdy inni mówią „tak”, ja mówię „nie”

Niezły z niego ekscentryk. Potrafi do kamery powiedzieć, że nie podoba mu się impreza, na którą go zaproszono. Dogryza moderatorowi dyskusji, gdy ten próbuje skłonić go do wypowiedzi. Na scenie, przed publicznością. Job Smeets skupia na siebie uwagę, choć sprawia wrażenie, jakby mu wcale na tym nie zależało.

W 2017 roku razem z marką Mirage Studio Job przygotowało kolekcję płytek ceramicznych Pop Job. To jaskrawo barwne materiały w swojej stylistyce nawiązujące do nurtu pop-art.

Job Smeets pracuje z Nynke Tynagel. To dwa nierozłączne nazwiska, które od 2000 roku tworzą Studio Job. Działają w Antwerpii, ale silnie związani są z Holandią, gdzie oboje studiowali na Design Academy w Eindhoven. W marcu Smeets odwiedził Polskę przy okazji targów arena Design w Poznaniu. Mieliśmy dzięki temu okazję bliżej poznać jego sposób myślenia, tworzenia oraz osobowość. Tę sceniczną rzecz jasna, bo jaki jest naprawdę? Luca Mazza, dyrektor kreatywny marki Slamp, mówił o Jobie w samych superlatywach. Pamiętajmy tylko, że belgijski projektant stworzył dla nich lampy, które w Poznaniu mieliśmy okazję oglądać.

Postmoderniści czy…?

Jeśli szukać dla Studia Job szufladek, to oni sami lubią o sobie mówić, że są twórcami renesansowymi. Niby wszystko, w tym co tworzą Job i Nynke, się zgadza – forma, kształt, funkcjonalność. Korzystają z tego co już powstało, w ich twórczości daje się wyczuć nawet pewien rodzaj klasycznego spojrzenia na przedmiot.

Zegar Comtoise Studio Job zaprojektowało dla marki Alessi.

Bezczelność artystów ujawnia się dopiero przy bliższym spojrzeniu – i wtedy okazuje się, że może są jednak bardziej postmodernistami. Zastana forma ulega przełamaniu, staje się bardziej ekspresyjna lub symboliczna. Czy to zabawa, czy coś więcej? Gdzie jest granica żartu, a gdzie ekspresji?

Zawsze lubiłem z postmodernizmu wszystko to, co tworzyła grupa Memphis – podpowiadał w trakcie rozmowy Job Smeets.

Członkowie tej włoskiej grupy w latach 80. XX wieku negowali zasadę, że forma ma podążać za funkcją, łączyli różne porządki stylistyczne i fantazje twórcze. Zaprzeczali temu, co powszechnie przyjmowano za będące w dobrym guście. Kochali plastik, krzykliwe kolory, formy dziwaczne. Te same tropy można odnaleźć w pracach Smeetsa i Tynagel. Czy więc tworzą w nurcie anty-designu?

Nie obchodzi mnie przeszłość, design, sztuka, technika. Chcę mieć wolny mózg, gdy tworzę – zdradzał Smeets.

A spytany o to, czy tworzy anty-design, czy przejmuje się granicami między sztukami dodał: to jest jak z modą, granica między haute couture oraz prêt-à-porter jest płynna.

Re-design ikony

Nie sposób jednak zaprzeczyć, że główny jego projekt pokazywany w Polsce – lampy dla marki Slamp, to typowy przykład re-designu. Job wziął na warsztat klasyczny produkt z lat 90. XX wieku. Jeden z najważniejszych dla tej marki przedmiot przerobił na swoją modłę – w duchu dadaizmu, awangardowo i z elementami wypracowanej już od jakiegoś czasu, własnej ikonografii. Banany, labirynt, czaszki, pacyfki czy bliżej niedookreślone formy pokryły obudowy lamp zaprojektowane przez Studio Job.

Nowa kolekcja lamp The Lightning Archives dla marki Slamp to re-design produktu z wczesnych lat 90. XX wieku.

Ogólny rzut oka na ich dzieła pokazuje, że symbolika i ikonografia, którą tworzy Studio Job, jest heraldyczna i królewska. W trakcie rozmowy na targach Smeetsa spytano, czy rzeczywiście tworzy w stylu „New Gothic”, który mu się przypisuje. Nie przypiął sobie tej łatki, chociaż plastikowe krzesła w takiej stylistyce ma na swoim koncie. Temu nie zaprzeczy.
Renesansowość pracowni przejawia się przede wszystkim szerokością oglądu twórczego. Szukają na różnych terytoriach, obszarach estetyki, techniki czy wiedzy. Współpracują z rzeźbiarzami, producentami mebli, malarzami, specjalistami od odlewów z brązu, witraży, cięcia laserowego i druku 3D.

„Szybko jeżdżę”

Dzieła Studia Job sprawiają czasem wrażenie czystego zgrywu, ale jest to przeważnie żart wyrafinowany. Balansujący na granicy dobrego smaku i w ogóle jakiegokolwiek sensu. Job Smeets zdradzał, że niejednokrotnie decyzje o tym, czy czymś się zajmie, podejmuje od ręki.

Dymiący nieustannie garnek, kaktus z filmowego Dzikiego Zachodu w doniczce, ceglany worek bokserski… To produkty dla marki Gufram, a raczej dla podmarki Supergufram, która dedykowana jest kolekcjonerom wyrafinowanego wzornictwa. Te dwa ostatnie słowa czasami w materiałach prasowych podaje się w cudzysłowie.

Jestem tym, który „jeździ szybko”. Ale pracę traktuję też jako formę łamigłówki. Nie jestem osobą, która spędza wiele godzin nad kartką papieru. Wolę burze mózgów – opowiadał.

Łatwość operowania materiałami i technikami sprawia, że ich prace nie są ograniczone do jednego medium. Dążą do zmieniania gatunkowego postrzegania przedmiotów, nie boją się ornamentyki i skomplikowanych form. Tymi środkami odzwierciedlają kierunki, w jakich podążają ich myśli.

Gdy inni mówią „tak”, ja mówię „nie”. I gdy inni mówią „nie”, ja mówię „tak” – podsumował, gdy spytano go o metodę pracy.

Słowo wolność (od czegoś, ale też także do czegoś) przewijało się kilkukrotnie w trakcie rozmowy. Zdaniem Smeetsa własna twórcza wolność jest czymś, o co projektant musi zadbać od samego początku. Uważa, że zbyt wielu twórców chce rozpoczynać swoją pracę od tworzenia dla marek. A to jego zdaniem uczy złych nawyków, zabija uczucie twórczej wolności. Od samego początku trzeba robić to, na co ma się ochotę. Od tego należy zaczynać. W tym być dobrym.

Tylko będąc wolnym artystą można samemu dyktować warunki współpracy i stawiać finansowe oczekiwania – podpowiadał.

Smeets ma doświadczenia w pracy z takimi firmami jak Slamp, Bulgari, Swarovski, Bisazza, Venini, Royal Tichelaar Makkum i Moooi. Można podejrzewać, że wie, jak w tym biznesie się odnaleźć.

Intymny proces bycia designerem to wrażliwa kwestia. Do tego trzeba mieć talent. I nie wiem czy scena na targach, gdzie robi się biznes, to jest dobre miejsce, by o tym rozmawiać – wyznał.

Ale też trzeba zaznaczyć: trzy razy w trakcie rozmowy mówił, że jest głodny i chce już iść na lunch. Więc nie wiemy, czy mu wierzyć…

Więcej o Studio Job
Foto: Materiały prasowe firm

1 Comment
Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Polecamy
Polecamy