Back to home
Rzeczy

Minimalizm i naturalność. Dwa nowe stoły, które zobaczycie w Mediolanie

Prosta forma i celebracja materiału – tak można opisać w największym skrócie stoły Chop i Ink. Słowacki projektant Michał Riabič stworzył je dla marki TON. Choć na żywo zobaczycie je dopiero w Mediolanie, to już dziś opowiemy Wam jak nad nimi pracowano.
Czeska marka na tegoroczne Salone del Mobile przygotowała sześć nowych produktów. W fabryce w czeskich Bystřice pod Hostýnem widzieliśmy już większość z nich – fotel Chips czeskiej projektantki Lucie Koldovej. Stoły Chop i Ink, stoliki kawowe Anix, sofę Dowel, krzesło barowe Leaf i model barowy krzesła Ironica.
Wydaje się, że wspomniane Chop i Ink to najmniej zjawiskowe produkty w tym gronie – to proste stoły wykonane z litego drewna, bez żadnych ozdobników czy wymyślnych kształtów. Dlatego warto zwrócić na nie uwagę – bo dzieło słowackiego projektanta Michała Riabiča wyróżnia się detalami, które pokazują, że z prozaicznego mebla uczynić można coś więcej. I jednocześnie zachować jego prostą naturę.

Poszukiwanie oryginalności

Michal Riabič to młody projektant pochodzący ze Słowacji. Ukończył Wyższą Szkołę Sztuk Pięknych w Bratysławie, a po jej ukończeniu pracował dla wielu słowackich i międzynarodowych firm. Na swoim koncie ma projekty dla takich marek jak Martin, ABB, OMS, Phillips czy VUB Banka – pracował więc głównie dla naszych południowych sąsiadów. Zajmował się też między innymi grafiką w słowackiej stacji telewizyjnej STV, a jako projektant współpracował z firmą Bene będącą światowym producentem mebli biurowych. Od 2009 roku pracuje jako niezależny projektant i konsultant. Oczywiście od jakiegoś czasu projektuje dla czeskiego TON-u – dla tej marki stworzył już krzesła Wave, Mojo, Malmö oraz Moon.

Chop oraz Ink to najświeższe projekty, które oficjalnie zobaczymy w Mediolanie od 17 do 22 kwietnia. Riabič w swoich pracach poszukuje oryginalnych i nietypowych rozwiązań – czasem na opak bieżącym trendom. Takie są też nowe stoły.

Zaproponowałem praktyczny produkt z bardzo prostym, minimalistycznym wyglądem. Lite drewno jest piękne samo w sobie, więc chciałem aby jego struktura i kolor były podstawą projektu – podkreśla Riabič, gdy mowa o stole Chop.

Trzeba przyznać, że to mebel, który przyciąga wzrok. Chociaż wydaje się, że nie do końca wiadomo czym – prosty blat, zwyczajne nogi, wyrazista faktura. Uważniejsze spojrzenie ujawnia jednak np. nietypowe połączenia nóg i blatu. Elementy łączące są widoczne w układzie usłojeń na rogach modelu Chop albo przez wyraźne ukośne odcięcia – jak w przypadku stołu Ink.

Zajrzeć pod spód

W stole Chop najwięcej ciekawego zaczyna się… pod blatem. Widzimy klapki na bokach stołu – lekkie ścięcie stanowi jakby zagięcie do spodu. Choć sama powierzchnia jest chyba jednak najbardziej atrakcyjna wizualnie.

Masywne, drewniane listwy są klejone w kierunku poprzecznym, więc rysunek blatu ma swój rytm. Jedną z zalet takiej konstrukcji, jest możliwość całkowitego ukrycia mechanizmu rozkładania. Jednak każdy blat jest ręcznie pasowany, co wymaga więcej czasu podczas jego produkcji – dodaje projektant.

Jeśli nawet z bardzo bliska przyjrzeć się stołowi, to nie sposób praktycznie dostrzec, w którym miejscu można go rozsunąć. A można, choć stół wygląda jak jednorodna, monolityczna bryła. Dopiero od spodu można wyczuć miejsce, gdzie klapki krawędzi się unoszą, blat się rozsuwa i unosi by zrobić miejsce dla dodatkowej części.

Dzięki temu powiększa się on o dodatkowe kilkadziesiąt centymetrów. A gdy jest złożony – ani z boku, ani z góry nie widzimy śladów mechanizmu czy cięć.

Coraz cieńsze

Ink jest inny. Jeśli zauważyliście, że elementy wyposażenia domu stają się coraz cieńsze, to ten stół udowadnia tę tezę. Tutaj każdy możliwy element pocieniono, zredukowano to co zbędne.

W tym wypadku szukaliśmy idealnej równowagi między siłą, a subtelnymi wymiarami wszystkich elementów. Masywny drewniany stół z niezwykle cienką linią blatu to bardzo wymagająca dyscyplina technologiczna, pole manewru dla projektantów jest tu bardzo małe. Skupiłem się więc na pięknie ukształtowanych, trójkątnych nogach – zdradza Riabič.

Ten mebel wpisuje się w nurt wprowadzania do wnętrz elementów cienkich, delikatnych, prawie papierowych. Mamy cienką ceramikę łazienkową, domową elektronikę o grubości paru milimetrów czy minimalistyczne, prawie niewidoczne lampy. Także stół jak się okazuje – centrum domu/kuchni, fundament domowej przestrzeni, może być lżejszy i delikatniejszy. Chociaż naturalne materiały i rękodzielnictwo raczej zawsze kojarzą się z masywnością.
Ink to duży stół, który nie przytłacza swoją formą. Nie do końca jesteśmy pewni, czy nogi i blat są ze sobą odpowiednio harmonijne – podstawy wydają się lekko za ciężkie. Ale to może kwestia zestawienia, bo gdy dostawi się krzesła brak harmonii już nie jest zauważalny.

Na pewno ciekawym wizualnie elementem, który przełamuje monotonię prostoty blatu, jest przenikanie górnej krawędzi nóg na powierzchnię. To tworzy ciekawy, ozdobny detal – w zasadzie jedyny w tej bryle. W odróżnieniu od Chop, tutaj nogi mają podstawy ścięte z kwadratu do trójkąta – to dodatkowo dodaje bryle mebla lekkości.

1 Comment
Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Polecamy
Polecamy