Back to home
Wnętrza

Mniej znaczy więcej

W znanej maksymie „less is more” Ludwig Mies van der Rohe streścił swoje kluczowe poglądy na architekturę, które znajdują zastosowanie i w dzisiejszych projektach. W dobie rozrastających się miast i życia na własną rękę, trudno się dziwić fenomenowi mikroapartamentów. Trend ten nie dotyczy już tylko azjatyckich aglomeracji, ale dociera do rozmaitych zakątków Europy. Zajrzyjmy zatem do Odessy, gdzie stworzono przytulną i funkcjonalną przestrzeń do życia na 17,3 m².

Projekt autorstwa ukraińskiego biura Fateeva Design został zrealizowany na prośbę właścicieli maleńkiej kawalerki, którą właśnie odziedziczyli. Dzięki talentowi Eleny Fateevy i jej współpracowników udało się zaaranżować pełnoprawne mieszkanie z wydzieloną strefą kuchni, pokoju dziennego i sypialni oraz łazienką i przedpokojem. Apartament w kamienicy z powodzeniem jest teraz wynajmowany studentowi. Jak to możliwe?

Mały metraż – wielki potencjał

Niewielka przestrzeń stawia przed projektantem wiele ograniczeń, ale daje mu też możliwość realizacji sprytnych, przemyślanych rozwiązań. Tu nic nie dzieje się przypadkiem! Maksymalny minimalizm może się udać tylko dzięki projektowi zaplanowanemu w najmniejszych detalach. Van der Rohe widział w szczegółach Boga. W odeskim mikromieszkaniu na pewno kryje się w nich funkcjonalność i komfort korzystania z tego niezwykłego wnętrza.

Granice między poszczególnymi strefami są symboliczne, ale czytelne – sypialnię od pokoju do nauki oddziela szafka nocna podobna do tej pod kuchennym blatem, która wyznacza z kolei początek biurka. Jednokomorowy zlewozmywak i wąska kuchenka zostawiają jeszcze trochę wolnego miejsca na przestrzeń roboczą. Kiedy kulinarne eksperymenty nabierają tempa, strefę przygotowywania posiłków można poszerzyć o biurko dzięki układowi mebli w kształcie litery L. Parapet okienny służy jednocześnie jako otwarta półka na doniczki z ziołami lub słoiczki z przyprawami.

Książki i bibeloty można ustawić na wiszącej nad biurkiem zamkniętej półce, zdjęcia i pamiątki przyczepić do magnetycznych pasów zastępujących korkową tablicę, ale gdzie tu trzymać ubrania? Szafę ukryto w ścianie za telewizorem, która oddziela jednocześnie sypialnię od przedpokoju. W nim również nie brakuje dodatków inspirowanych naturą, a nieregularny kształt neutralizuje duże lustro. Druga zabudowana szafa znajduje się po przeciwnej stronie wejścia do głównej części mieszkania. Gładkie fronty i brak uchwytów sprawiają, że wygląda po prostu jak ściana. Wygodną strefę przechowywania zaaranżowano też pod łóżkiem, a podręczne tekstylia czy brudną bieliznę można wrzucić do rattanowego kosza pod biurkiem.

Klęska klaustrofobii

Choć od mieszkania bije duch nowoczesności, postawiono w nim na wiele starych, sprawdzonych rozwiązań optycznie powiększających przestrzeń. Zaufano magicznej mocy bieli, której widzimy tu niemal wszystkie oblicza: w kolorze ścian i sufitu, płytek i drzwi, kuchennych szafek i frontów mebli. W towarzystwie drewna i czarnych dodatków biel nie tylko powiększa wnętrze, ale i nadaje mu modnego, a zarazem przytulnego rysu.

Widok z okna nie jest powalający, jak to bywa w kamienicach, ale wpadające przez szyby dzienne światło to dla mieszkania wybawienie. Źródeł światła jest tu rzecz jasna więcej i pod wieloma postaciami. Mamy designerską lampkę na biurku oraz punktowe oświetlenie zamontowane nad blatem, oknem i łóżkiem, obok którego w przypływie romantyzmu można zapalić podłużne świece. Mimo tak ograniczonej przestrzeni na łóżku zmieszczą się dwie osoby – mikroapartament może zatem służyć i singlowi, i parze.

Zajrzyjmy do łazienki, jedynego w pełni autonomicznego wnętrza mieszkania, które wyraźnie koresponduje swoim wystrojem z resztą. Malutką strefę higieny i relaksu zaplanowano w najdrobniejszych szczegółach, które składają się na piękną i funkcjonalna całość. Podobnie jak w głównej części studia króluje tu biel, drewno i światło. Optycznych trików jest więcej – spójrzmy choćby na podwieszaną miskę WC, która nie zasłania podłogi. Posadzka o tym samym, chłodnym odcieniu co w salonie przechodzi na część ściany, dając wrażenie płynności tych powierzchni. Resztę pokryto białymi płytkami w kształcie małych kwadratów, które – dobrze oświetlone i odbijające się w dużym lustrze – tworzą iluzję trójwymiarowości.

Małe mieszkanie to dla wielu już nie smutna konieczność, ale świadomy wybór. Rozmiar przeciętnego salonu może wystarczyć na zaaranżowanie pokoju dziennego, sypialni, kuchni, łazienki i przedpokoju. Patrząc na realizację projektu ukraińskiego biura architektonicznego, łatwo uwierzyć w to, że małe potrafi być nie tylko piękne, ale i w pełni funkcjonalne.

Projekt: Fateeva Design
Project manager: Valentin Trintsukov
Foto: Andrey Avdeenko
2 Comments
Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Polecamy
Polecamy