Back to home
Trendy

Cztery trendy, które musisz znać po targach w Mediolanie

Tegoroczne targi iSaloni w Mediolanie pokazały coś, co w zasadzie wiemy od dawna. Dominującym trendem we wnętrzach jest… brak dominującego trendu. Czy w tym pluraliźmie możliwości da się jednak wypatrzeć zalążki czegoś, co będzie nadawać rytm projektowania mebli i wnętrz? Da się – oto nasze typy.

Globalizacja mebla

Wspólnym łącznikiem różnych -izmów (jak puryzm, klasycyzm, etc.) zdaje się być dziś dążenie do różnego rodzaju globalnego myślenia o projektowaniu. Artyści i projektanci poruszają się po całym świecie i tworzą w duchu uniwersalizującego się języka designu. Lokalność jako taka zdaje się zanikać. Najlepszym tego przykładem jest nowe krzesło projektu studio Nendo, o którym pisaliśmy niedawno – Japończyk zaprojektował mebel w duchu duńskiego rękodzieła.
Jak pokazały wystawy w Mediolanie szukanie skandynawskiego, niemieckiego czy włoskiego języka projektowania ma coraz mniej sensu. Teraz niemiecki projektant pracuje dla Greka, któremu projektuje meble w duchu północnego designu. Najbliższy przykład: krzesło Halla dla Anesis projektu Catharina Lorenz i Steffen Kaz. To nawet ciekawe, że dziś właśnie krzesła i fotele zdają się najlepiej łączyć w sobie znaki wielu kultur.

Dodajmy do tego niezwykły fotel Carve 07 marki Gervasoni (pierwsze zdjęcie w artykule), który zaprojektowała Paola Navone – dzieło jakby z epki jaskiniowej.


Zjawisko globalizacji w meblach i wnętrzach, w których elementy różnych kultur tworzenia zostają włączone i zintegrowane, może być jednym z tych trendów, który od początku tysiąclecia nabiera sił. Dziś powoli wchodzi w swoje maksimum i kto wie, czy nie jest najsilniejszym ze zjawisk.

Zmysłowość i zachłanność

Meble wreszcie odzyskały swój narracyjny charakter. Stają się opowieściami samymi w sobie, noszą historie, są znakami we wnętrzach, a nie tylko użytkowymi produktami. Dodają życia. Ba! Tworzą je w tle i na pierwszym planie. Same wnętrza stają się więc szafami różnorodności mieszczącymi meble z historiami, bibeloty, dodatki.
To oznacza, że loftowa stylistyka staje się niemodna, a biały sześcian minimalizmu w pokoju trzeba powoli spychać w zapomnienie. Odcienie różu/czerwieni, szarości/petrolu – to kolory dzisiejszych wnętrz. Stawiamy na to co ociepla, dodaje szlachetności, opowiada historie albo ożywia je.
Zmysłowość wnętrz widać szczególne w nurcie organicznym, który zyskuje swoje drugie życie. Podobnie jak produkty z tego nurtu. Weźmy pod lupę doniczki Riihitie oryginalnie zaprojektowane przez Aino Aalto w… 1937 roku! Pozbawione rogów organiczne donice nie weszły wtedy do produkcji seryjnej, a teraz przywróciła je światu fińska marka Artek.


Emocje do wnętrz wprowadza też waza Fusca, którą dla marki Bosa stworzyła Constance Guisset. To erotyczna forma, której biel nie przystoi. Musi być barwna i bezczelna niczym storczyk.


Nawet meble tapicerowane zyskują teraz bardziej biologiczny charakter – spójrzmy chociaż na sofę Sydney marki Poliform stworzoną przez Jean-Marie Massaud. Wydaje się nam, że siadamy na żywym organizmie.

Rękodzieło i retro

Od organicznych form o dziwo płynnie można przejść do renesansu rękodzieła. Dążenie do form sinusoidalnych i opływowych zaznacza się nawet w tym segmencie produkcji. Paolo Rizzatto stworzył dla marki Alias krzesło New Lady – to przykład, jak płynnie przemysłowa produkcja miesza się dziś z rzemieślniczą precyzją.


Trzeba to odnotować: ponownie zaczynami cenić rzemieślników. Mamy przesyt produkcji seryjnej i wyraźnie zwracamy uwagę ku detalom, elementom których nie są w stanie wykonać maszyny. Nie mamy nic przeciw seryjnej produkcji, ale niech odbywa się to siłą ludzkich rąk. Mebel jest medium pomiędzy nami a jego twórcą. To oznacza też sięganie do pewnego zestawu materiałów. Cenione coraz bardziej są połączenia skóry, marmuru, mosiądzu i polerowanych metali z detalami krawieckimi. Wyraziście to pokazuje np. szezląg Byron, który dla marki Poltrona Frau przygotował Jean-Marie Massaud.


Powrót do rękodzieła przynosi za sobą renesans stylistyki retro. Ale w nowej, przepisanej odsłonie. Kolekcja The New Classic marki Laufen od Marcela Wandersa pokazuje, że ten trend zaznacza się również w łazienkach. To nowoczesna – m.in. dzięki zastosowaniu specjalnego materiału opracowanego przez producenta – i jednocześnie romantyczna interpretacja klasycznego stylu. To wszechstronny, wyrafinowany i pełen wyrazu projekt z klasyczną krawędzią, obejmujący umywalki i wannę, a także meble i dodatki do łazienki.

Re-edycja

Zwrot do rękodzielniczych tradycji łączy się także z coraz bardziej ochoczym wprowadzaniem do wnętrz produktów poddanych odświeżeniu, re-edycji, adaptacji… W Polsce przekonaliśmy się o tym całkiem niedawno przy okazji arena DESIGN, gdzie Job Smeets pokazał przerobione przez siebie lampy Slamp z lat 90. XX wieku. Coraz chętnej słuchamy winyli, bawimy się polaroidami oraz oglądamy namiętnie nowe Gwiezdne Wojny. Czy to dziwne, że także w meblarstwie i wyposażeniu wnętrz dostrzegamy zwrot do form już znanych, choć w nowej interpretacji? Trochę w tym sentymentu, trochę chęci doczytania tego, co kiedyś ominęliśmy.
Z przeszłości wydobywamy także to, co zapomniane. Swoje dziedzictwo badają wszystkie narody (np. w Polsce przywrócono krzesło Kowalskich – brakujący element systemu meblościanki z czasów PRL), ale przodują w tym w szczególności Skandynawowie. Carl Hansen & Son przywrócili nam pochodzący z 1952 roku stół/biurko Society Table autorstwa Arne Jacobsena.

Jacobsen zaprojektował go jako prezent dla Fundacji Amerykańsko-Skandynawskiej w Nowym Jorku. Tym sposobem meble, które zaginęły albo były kiedyś tworzone pod konkretne realizacje, dziś wracają jako powszechnie dostępne.
Podobne zresztą jest z produkowanym przez szwedzką Offecct stołem Markelius 01. Stworzony przez znanego projektanta Svena Markeliusa stół powstał na potrzeby jego prywatnego domu w 1930 roku. Ten niepozorny mebel jak się okazuje był jednym z pionierów wprowadzania modernizmu do prywatnego budownictwa Skandynawii.

Równie ciekawym odkryciem jest sofa EJ 220, która zostaje odtworzona po prawie 50 latach. Erik Jørgensen (projektant tego mebla zmarły przed 20 lat, a dziś także marka, która przywraca jego produkty odbiorcom) przypomina ten kluczowy dla swojej kolekcji mebel w 1970 roku.

Sofa ze swoją niską ramą, wąskimi podłokietnikami i swobodnym wyglądem zapewnia komfort siedzenia i przyjazną estetykę.

1 Comment
Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Polecamy
Polecamy