Back to home
Rzeczy

Tom Dixon uczy hackować

Chciałem dla Ikea zrobić łóżeczko dla dziecka oraz kołyskę. W ogóle im się ten pomysł nie spodobał – zdradza brytyjski projektant Tom Dixon. Dlatego stworzył mebel, który pokochają miłośnicy przerabiania domowego wyposażenia.

Wpływu Ikea na estetykę, design czy jakość naszego codziennego życia trudno przecenić. Firma od lat współpracuje ze znanymi i wybitnymi projektantami i artystami. Ostatnio byli to Chris Stamp, pracownia HAY czy Bea Åkerlund. Korzysta też m.in. z talentów polskiej projektantki Mai Ganszyniec, która zaprojektowała dla niej kilka kolekcji. Artystyczne talenty gigant ze Szwecji zaprzęga do tworzenia rzeczy, które mają dobrze wyglądać, być funkcjonalne oraz – rzecz jasna – nakręcać sprzedaż. Projektanci ze swoich zadań wywiązują się znakomicie, niejednokrotnie adaptując modne trendy i zjawiska na potrzeby domowego designu.

Weź udział w projektowaniu

W lutym tego roku Ikea wprowadziła do oferty owoc swojej współpracy z Tomem Dixonem (choć pierwszy raz projekt pokazano w kwietniu ubiegłego roku w Mediolanie). Pochodzący z Tunezji projektant (w Anglii mieszka od 1963 roku) specjalizuje się w projektowaniu oświetlenia, mebli oraz akcesoriów do wnętrz. Choć jak przyznaje – nie wszystko jest w stanie tworzyć, gdyż jego firma jest względnie nieduża. Lubi jednak czerpać z możliwości, jakie dają nowoczesne technologie oraz materiały. To przydało się przy projekcie dla Ikea. Razem stworzyli produkt, który w zasadzie nie ma określonej, ostatecznej formy. To raczej zestaw możliwości – podstawa, na której można samemu tworzyć własny mebel. Stelaż, do którego dodawać można różne elementy. Seria nazywa się Delaktig, co po szwedzku oznacza „biorący udział”.
Twórcy Delaktiga wolą jednak określenie „platforma do życia”. Produkt ma być nie tyle meblem, co narzędziem do tworzenia pełnoprawnego mebla. Ma dawać możliwości elastycznego dopasowania łóżka/kanapy do miejsca, stylu, tempa czy warunków życia. Jego posiadacze będą mieli możliwości zaangażowania się w proces projektowy – korzystając z elementów dostarczonych przez Ikea albo inne firmy.

Ekosystem Ikea

Tu zaczyna się robić ciekawie. Do pary Dixon-Ikea trzeba bowiem dodać trzeci aspekt: modę na hackowanie mebli. Przez dekady Ikea stała się nie tylko dostawcą wyposażenia domów czy mieszkań. Ekspansywność marki doprowadziła niemal do stworzenia pewnego ekosystemu – żyjemy i tworzymy w nim.
Produkty Ikea to na tyle wzorniczo i technologicznie dobre produkty, że również projektanci wnętrz nie boją się z nich korzystać. Jednak standardowe rozwiązania często nie pozwalają w pełni wyrazić siebie, a tego zazwyczaj oczekujemy od domowych wnętrz. Dlatego wielu twórców oraz rzemieślników zaczęło wykorzystywać meble z Ikea jako bazę do własnych dzieł.
Przerabianie, udoskonalanie, zmienianie, wydobywanie nowych funkcji ze marketowych produktów staje się coraz popularniejsze. Idea jest prosta: kupujesz „szkielet” (którego sam tak tanio i dobrze nie zrobisz) w którymś ze sklepów szwedzkiej marki, a potem przerabiasz go na własna modłę. W Szwecji stało się to podstawą już kilku dobrze funkcjonujących biznesów. W Polsce także pojawiają się już osoby, które widzą w tym potencjał biznesowy – Magda Milejska i Kasia Kurowska-Loedl stworzyły firmę FRØPT, która pomaga przerabiać ikeowskie szafki kuchenne i łazienkowe na indywidualną modłę. Można powiedzieć, że hackable design, bo tak można nazwać ten trend, został więc oficjalnie zaakceptowany przez Ikeę.

Ikea nie chciała łóżeczka dla dzieci

Dla Toma Dicskona projekt dla Ikei też był wyzwaniem.

Na początku naszej współpracy zacząłem się zastanawiać, czego bym nie mógł zrobić u siebie, a co bym chciał stworzyć. Dla naszej firmy robienie łóżek jest zbyt trudne – są za duże, za bardzo liczy się w nim materac i kwestie komfortu zależne od różnych krajów. Ale to są rzeczy, z którymi Ikea wie jak sobie poradzić – wspomina Dicskon. I dodaje: Początkowo chciałem zaprojektować łóżeczko dla dzieci oraz kołyskę, dwa najważniejsze łóżka w życiu człowieka. W Ikea ten pomysł w ogóle się nie spodobał – mówi. Wtedy odkrył, że istnieje coś takiego jak społeczność hackująca meble z Ikea. Zrozumiałem, że jest to coś, co chcę eksplorować – przyznaje.

W pracy nad Delaktig brało udział jego studio oraz 75 studentów wzornictwa z całego świata, którzy dzielili się swoimi pomysłami na wykorzystanie mebla.
Wykonana z aluminium rama może być wzbogacana o różne elementy – zagłówki, obicia, lampę… Jeśli zechcemy z łóżka możemy zrobić wiele – nawet nie tylko miejsce do spania, ale stację roboczą. Wystarczy zamontować podstawę oraz gniazdko. Zresztą w zabawny sposób pokazuje to film producenta (smakowity, jego stylistyka jest żywcem wzięta z kina Wesa Andersona).

Czy pomysł zaproponowany przez Ikea się sprawdzi? Firma nie wymyśliła nic nowego. Stworzonych z myślą o hackowaniu (albo customizacji, bo gdzie jest granica między tymi dwoma terminami, trudno określić) mebli mieliśmy już kilka, a sama idea sięga co najmniej Le Courbusiera. Jakiś czas temu z podobnym pomysłem wyszła Vitra. Wtedy się nie sprawdziło, bo takie meble były za drogie. Meble z Ikea takie nie są, dlatego można wróżyć im sukces. I uczyć się hackowania, jeśli nie chce nam się mebli robić od zera samemu.

1 Comment
Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Polecamy
Polecamy